Nadużywanie kosmetyków może mieć szereg negatywnych konsekwencji na nasze zdrowie. Nowe badania dowiodły, że mogą one też zwiększać ryzyko endometriozy.

Czym jest endometrioza?

Endometrioza to schorzenie przewlekłe, które może ostatecznie doprowadzić nawet do kalectwa. Jest to niestety dość częsta choroba przewlekła kobiet. Cierpi na nią aż co dziesiąta kobieta w wieku rozrodczym. Może prowadzić także do niepłodności.

Choroba ta polega na pojawianiu się poza jamą macicy tkanki, która podobna jest do błony śluzowej macicy. Mają na nią wpływ hormony w trakcie cykli miesiączkowych.

Na rozwój choroby wpływają przede wszystkim hormony

Naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie oraz szpitala San Cecilio w tym mieście sprawdzili, czy na gospodarkę hormonalną w organizmie kobiety mogą mieć wpływ pewne substancje. Wyniki badań są co najmniej niepokojące.

Olga Ocón oraz Francisco Artacho, którzy badali ten temat, informują że wpływ na powstawanie endometriozy mogą mieć składniki obecne w wielu kosmetykach.

Niepokojące wyniki badań

Wskazano, że niektóre substancje mogą zaburzać funkcjonowanie układu hormonalnego. Mogą one blokować lub naśladować naturalne działanie hormonów w rozwoju endometriozy. Jak czytamy, choć wpływ ma na to wiele czynników, chociażby genetycznych, wydaje się że to właśnie hormony odgrywają kluczową rolę.

Niestety, w trakcie badania poziomu parabenów czy benzofenonów u kobiet z endometriozą okazało się, że istnieje związek między tym jak często korzystamy z kosmetyków a obecnością wspomnianych składników w moczu. Potwierdzono także, że wysoki poziom m.in. parabenów zwiększa ryzyko zachorowania na endometriozę.

Nie oznacza to oczywiście, że czas na wyrzucenie wszystkich kosmetyków. Na pewno jednak warto przejrzeć kosmetyczkę i zrobić w niej małą rewolucję. Sięgajmy częściej po naturalne produkty i nie nadużywajmy ich na co dzień. Organizm tylko nam za to podziękuje w przyszłości.

Zobacz też:
Zaskakujący trend na Gali Oskarowej. Im bardziej "wampirzy" kolor, tym lepiej?

za: wiadomoscikosmetyczne.pl