Wiele polskich firm boryka się z coraz większymi problemami finansowymi w związku z kolejnymi restrykcjami, które wdrażane są w celu ograniczenia rozwoju epidemii koronawirusa w Polsce. W trudnej sytuacji jest również branża fryzjerska oraz salony kosmetyczne, które w dalszym ciągu pozostają zamknięte i nie mogą zarabiać. Dane BIK oraz Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor mówią jasno – zaległości firm wobec dostawców wzrosły aż o 715 milionów złotych. Coraz więcej firm ocenia, że może w niedługim czasie ogłosić upadłość.

Wizja bankructwa zagląda w oczy polskim przedsiębiorcom

W badaniu Keralla Research, które zostało zrealizowane dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, pytano właścicieli mikro, małych oraz średnich firm o to, czy uważają, że istnieje realne ryzyko bankructwa. O ile po pół roku epidemii koronawirusa w Polsce uważało tak 11 proc. badanych, obecnie liczba ta jest dwukrotnie wyższa.

Co więcej, według Monitora Sądowego i Gospodarczego niewypłacalność firm w pierwszym kwartale tego roku dotyczyła prawie 520 spośród nich. To prawie 120 proc. więcej w porównaniu do tego samego okresu w roku 2020.

Kto traci najwięcej?

Choć sytuacja jest bardzo trudna także w branży kosmetycznej, najgorzej jest w branży transportowej, rolnictwie oraz handlu.

Masowo zawieszana jest działalność firm. W pierwszych trzech miesiącach 2021 roku dotknęła 49 tys. przedsiębiorstw. To aż o 1 proc. więcej w porównaniu do pierwszego kwartału ubiegłego roku.

Tomasz Starzyk z Dun&Brandstreet twierdzi:

Szacuje się, że jeśli ten trend się utrzyma, w tym roku liczba zawieszonych działalności sięgnie rekordowego i niespotykanego poziomu od 200 do nawet 250 tys. firm.

Najczęściej ryzyko upadłości dotyczy firm małych. Najrzadziej z kolei średnich przedsiębiorstw. Pozostaje mieć nadzieję, że przyspieszenie szczepień i spadek liczby zakażeń już niedługo pozwolą otworzyć gospodarkę i dadzą wytchnienie polskim przedsiębiorcom.

za: wiadomoscikosmetyczne.pl

Zobacz też:
Salony tatuażu i piercingu bez pomocy rządu. Jest reakcja rzecznika MŚP